sobota, 30 marca 2013

Niall :)


Może i mówię, że mam go w dupie. Że pier.... jego i tę jego nic nie wartą miłość. Może i oglądam się za innymi chłopakami. Może nawet podoba mi się inni. Może... ale pośród tego wszystkiego wciąż widzę jego. Chociaż teoretycznie zakończyłam już ten rozdział w życiu. Może powiesz, że jestem żałosna, ale w głębi serca nadal coś do niego czuje. Nie potrafię zapomnieć od tak, że mnie skrzywdził. Że płakałam i cierpiałam. To za bardzo utkwiło w moim sercu...

 

Siedząc na parapecie w jego bluzie z kubkiem gorącej herbaty czując jego zapach wyobrażam sobie, że nic się nie wydarzyło. Że jesteśmy szczęśliwą parą. Zastanawiam się jak szybko minęły czasy kiedy byłam małą dziewczynką, która beztrosko biegała w krótkich spodenkach i śmiała się w niebo głosy zarażając przy tym innych. Która zawsze była szczęśliwa, a jej największym zmartwieniem było to obdarte kolano. Która wszystko miała gdzieś, a z chłopakami się tylko przyjaźniła i nie oczekiwała od nich niczego więcej...

 

Gdzie ona jest?? W sercu zostały tylko wspomnienia takie same jak po nim. Po Niallu. Tak chodziłam z tym sławnym Niallem Horanem. Ale nie kochałam go za to że jest w sławnym One Direction. Nie obchodziły mnie jego pieniądze sława. Kochałam go za to że był przy mnie. za jego szczery śmiech do bólu uśmiech te piękne błękitne niczym niebo oczy. Za to że nie zachowywał się jak gwiazdka tylko był normalnym nastolatkiem. Za to, że niekiedy budziłam się i widziałam jego uśmiech na twarzy, za te wszystkie czułe całusy. Mogłabym tak wymieniać w nieskończoność... Niestety wszystko prysło jak sen. Niczym bańka mydlana. Teraz zastanawiam się jak to wszystko się mogło tak skończyć. Więc chyba trzeba zacząć od początku.

 

Do Londynu przeprowadziłam się jakieś dwa lata temu. Powodem tego były wymarzone studia. Więc znalazłam nie zbyt wielkie mieszkanie spakowałam rzeczy i bumm jestem w miejscu o którym marzyłam.

Była piękna słoneczna niedziela więc postanowiłam się wybrać na spacer zwiedzić trochę miasta a potem zrobić zakupy. Spojrzałam w lustro czy w miarę dobrze wyglądam wzięłam torebkę zamknęłam dom i wyruszyłam w miasto .Zwiedziłam zadziwiająco dużo rzeczy. Zeszło mi na to cały dzień ale było warto. Kiedy zaczęło się ściemniać postanowiłam, że pójdę nad Tamizę. Stamtąd panorama miasta wygląda prześlicznie. Kiedy stałam i przyglądałam się zauważyłam, że obok mnie stoi chłopak. Przyglądał mi się uważnie.

-Piękna jesteś wiesz??- zapytał nie śmiało

-Przestań to na pewno nie jest prawda. Ale dziękuję za komplement- odpowiedziałam lekko zarumieniona.

-Miło mi jestem Niall.

-[T.I]. mi również miło cię poznać.

Niall postanowił że mnie odprowadzi więc mieliśmy czas się bliżej poznać. Po drodze wstąpiliśmy na drobne zakupy. Kiedy dotarliśmy do mojego domu wymieniliśmy się numerami podziękowałam mu za mile spędzony wieczór. Potem spotykaliśmy się codziennie. Poznałam jego przyjaciół. Nie byłam sama jak palec w tym wielkim mieście. Po dwóch miesiącach zostaliśmy z Niallem parą. Byliśmy szczęśliwi. Rozumieliśmy się bez słów. Do czasu...

Któregoś dnia nie mogłam się do niego dodzwonić. Chciałam żeby poszedł ze mną na zakupy. No ale wyszło jak zawsze... przechodziłam koło naszej ulubionej restauracji więc chciałam zajść na kawę. Weszłam do środka i zaczęłam się rozglądać. Zauważyłam go przy naszym stoliku miałam podejść do niego ale powstrzymałam się kiedy obok pojawiła się piękna długonoga brunetka... w moich oczach momentalnie pojawiły się łzy. Nie mogłam na nich dłużej patrzeć jak sobie słodko rozmawiają i migdalą się. Jednak moje ciało odmawiało posłuszeństwa. Stałam jak słup soli. Los chciał że Niall odwrócił w moją stronę głowę i mnie zobaczył. Zalana łzami wybiegłam z lokalu. Słyszałam tylko jak woła moje imię. Miałam to w tej chwili daleko i głęboko gdzieś. Chciałam czym prędzej znaleźć się w moim domu zapomnieć o tym co widziałam. Kiedy dotarłam do domu cała się trzęsłam. Bezwładnie obsunęłam się po drzwiach. Siedziałam i płakałam niczym małe dziecko. Przypominałam sobie jego słowa „Kocham Cię”, „Nigdy cię nie zostawię” „Jesteś dla mnie najważniejsza”, „Tylko ty jesteś moim powietrzem i życiem”. Głupie puste nic nie znaczące słowa a ja głupia i naiwna wierzyłam mu. Nie mogłam powstrzymać łez które lały się niczym wodospad. Niespodziewanie ktoś zaczął walić w moje biedne drzwi. Nie zastanawiając się otworzyłam je ale wiem że to był błąd. Po drugiej stronie stał zalany łzami Niall.

* Skarbie przepraszam nie wiem jak to się stało co we mnie wstąpiło że spotkałem się z nią ale... ale ja nic do niej nie czuje. To był tylko i wyłącznie nic nie znaczący flirt. Proszę wybacz mi. Obiecuję że to się więcej nie powtórzy ale wybacz mi. Błagam!!

On płakał coraz bardziej. Z każdym jego słowem moje serce wariowało. Rozum mówił wybacz a serce bolało i nie pozwalało na nic. Nie mogłam się odezwać. W moim gardle stała wielka gula żalu. Nie ostrzegając go przed niczym trzasnęłam drzwiami przed jego nosem. Stałam jak wryta nie wierząc sama sobie że to zrobiłam. Jednak to jest Niall i nie dawał za wygraną. Walił pięściami w brązowy kwadrat.

*Wynoś się i daj mi spokój!!- wybuchłam- chce być sama i przemyśleć to wszystko- ton głosu zrobił się spokojniejszy.

Odszedł w milczeniu. Tamtego dnia widziałam go po raz ostatni.

Ten czas który spędziłam z nim był naprawdę cudowny. Rok którego nigdy nie zapomnę.

Od tamtego okropnego dnia minęły dwa miesiące. Niall nie dawał za wygraną. Próbował się dodzwonić pisał sms w których prosił o spotkanie. Jednak ja nie byłam na to gotowa. Media pisały o naszej kłótni. Na pierwszych stronach gazet było zdjęcie płaczącego Nialla który odchodzi od moich drzwi. Media huczały aż że nasza idealna para rozstała się. Reporterzy w wywiadach ciągle Niallowi zadawali te same pytania: „Co było powodem naszego rozstania”, „Czy jeszcze kiedyś zejdziemy się” itp. To była masakra.

Ale wróćmy do teraźniejszości. Dzisiejsza wieczorna pogoda idealnie oddawałam stan mojego samopoczucia. Siedząc i patrząc jak krople deszczu spływają po szybie zastanawiałam się co zrobić ze swoim życiem. Nie mogłam wiecznie siedzieć i myśleć o nim. Musiałam wziąć się w garść. Ostatni raz spojrzałam na zdjęcia w których byliśmy szczęśliwi a w moim domu rozległ się dzwonek do drzwi. Szybko się poderwałam spojrzałam w lusterko w przedpokoju jak zwykle oczy podpuchnięte... otworzyłam drzwi. Moim oczom ukazał się Liam i Zayn. Byli przygnębieni.

*Co wy tu robicie?? Spytałam zdziwiona

*Możemy?? Spytał Liam

*Jasne wchodźcie.- wymusiłam lekki uśmiech.

Poszliśmy do salonu. Nim zdążyłam zapytać o coś Zayn zaczął rozmowę

*Widzę że wyglądasz podobnie jak Niall. Posłuchaj przyszliśmy do ciebie, bo... musicie coś ze sobą zrobić. Niall wygląda jak wrak człowieka . całymi dniami siedzi w swoim pokoju przegląda wasze wspólne zdjęcia. Nie chce jeść. Ma czerwone i zapuchnięte oczy. Zreszto ty nie wyglądasz lepiej. Proszę wybacz mu. On naprawdę żałuje tego co zrobił. Jemu wystarczy jedna jedyna szansa. Błagam wybacz mu.

*Ja... ja nie wiem. Długo nad tym myślałam i wiem że cholernie brakuje mi go. Ja chce mu dać ostatnią szansę. Ale zrobię to jutro. Przekażcie mu że go kocham.

Chłopaki uśmiechnęli się.

*Sama mu to powiedz. Niall chodź tu!!- wydarł się na całe gardło Liam.

Do domu wbiegł uradowany Niall. Wpadliśmy sobie w ramiona.

*Przepraszam. Przepraszam za wszystko. Więcej się takie coś nie powtórzy. Kocham cię.

*Ja ciebie też.

Nasze usta złączyły się w pocałunek którego od tygodni bardzo mi brakowało.

 

Przykro mi że pod ostatnim rozdziałem nie było komentarzy. Fakt faktem jest jeden i to od mojej przyjaciółki której za to bardzo dziękuję ;* mam nadzieję że imagin się podobał i proszę o szczere komentarze. W miesiącu Maj postaram się tu częściej dodawać rozdziały opowiadania Seven times today i pisac imaginy. Czemu dopiero w maju?? Ponieważ w kwietniu będę pisać testy gimnazjalne i trzeba trochę się pouczyć więcej więc trzymajcie za mnie kciuki żeby mi dobrze poszły. A i nie wiem czy was to interesuje ale 02.04.2013r TEN BLOG BĘDZIE OBCHODZIŁ SWOJE PIERWSZE URODZINY!!!

 
Sylwia J   


wtorek, 19 marca 2013

Seven times today ;)

Rozdział 1

Częśc czwarta przedostatnia



Krótka historia przyjaźni cz.II

   

 Wtedy Alex podeszła do mnie ze lśniącymi oczami.

-Musisz to zobaczyć- powiedziała i pociągnęła mnie za sobą.

Jej oddech pachniał lodami.

Zaciągnęła mnie do pokoju Tary gdzie wszystkie dziewczyny rzuciły na kupce swoje torebki i ubrania na zmianę. Beth miała różową torbę z inicjałami wyszytymi fioletową nicią. Alex oczywiście wcześniej ją przeszukała bo schyliła się i wyciągnęła coś przezroczystego.

*Patrz!- podniosła do góry torebkę i nią potrząsnęła. W środku były dwa tampony.

Nawet nie wiem kiedy zaczęłyśmy biegać po całym domu zbierając tampony i podpaski Tary jej matki i starszej siostry. Ze szczęścia kręciło mi się w głowie. Rozmawiałyśmy ja i Alex Hummer. Nie tylko rozmawiałyśmy ale śmiałyśmy się tak że aż musiałam ściskać kolanami brzuch żeby się nie zsikać. Potem wybiegłyśmy na taras i obrzuciliśmy tamponami gości wokół basenu. Alex krzyczała:

*Beth coś ci wypadło z torebki!!!

Kilka tamponów wylądowało w basenie i wszyscy faceci w popłochu zaczęli uciekać z basenu. Jakby mieli czymś się zarazić. jednak faceci to niezidentyfikowany podgatunek.

Beth stała na trampolinie ociekała wodą i trzęsła się ze złości a my umierałyśmy ze śmiechu.

Od tamtej pory przyjaźnimy się z Alex. I jesteśmy najlepszymi przyjaciółkami. Agata dołączyła do nas trochę później kiedy razem z Alex w wakacje przed ósmą klasą grałyśmy w hokeja na trawie. Paula z kolei przeprowadziła się do Ridgeview w pierwszej klasie liceum. Na jednej z pierwszych imprez poderwała Seana Mortona w którym Alex buja się pół roku. Wszyscy myśleli że Alex zabije Paule, ale w poniedziałek w szkole siedziały razem przy naszym stoliku w czasie lunchu . pochylone gadały o czymś chichrały się i zachowywały tak jakby znały się od zawsze. Cieszę się. Co prawda Paula potrafi narobić obory ale w głębi duszy myślę że jest najlepsza z nas wszystkich.

 

Impreza


Po szkole idziemy do Agaty. Od pierwszej klasy liceum to robimy. Wcześniej czasem zostawałyśmy u niej na noc. Nakładałyśmy maseczki z glinki i zamawiałyśmy tyle chińskiego jedzenia ile tylko zdołałyśmy zjeść. Te spotkania nazwałyśmy Czarną godziną z Chińczykiem. Potem wyciągałyśmy się na ogromnej kanapie i oglądałyśmy filmy dopóki nie zasnęłyśmy- Agata ma wielki telewizor w salonie prawie jak kinowy, nasze nogi spotykały się pod ciepłym wełnianym kocykiem. Od drugiej klasy już tego nie robimy. Nie przypominam sobie żebyśmy w piątek chodź raz zostały w domu...


Przetrząsamy szafe Agaty. Nie możemy na imprezę do Harry’ego Styles’a iść podobnie ubrane. Dziewczyny zwracają największą uwagę w to co ja mam być ubrana. Paulina maluje mi paznokcie na jasnoczerwony kolor, jej ręce trzęsą się gorzej niż moje więc maluje trochę po skórkach. W efekcie wyglądam jakbym krwawiła. Denerwuje się strasznie. Mam się spotkać z Zaynem u Harrego, a on już mi wysłał sms „Dla ciebie nawet zmieniłem pościel”. Pozwalam by Agata wybrała mi strój- złoty metaliczny podkoszulek na ramiączkach za szeroki w  biuście i parę odjechanych 10cm obcasach. Alex robi mi makijaż mrucząc coś pod nosem a jej oddech pachnie wódką. Wypiłyśmy już po trzy szoty popijając sokiem żurawinowym.


Potem zamykam się w łazience a ciepło ogarnia mnie całą od palców aż po czubek głowy. Kiedy patrzę w lustro Agaty uśmiecham się do siebie i myślę: „Jutro wreszcie będę kimś innym”. Kiedy wychodzę z łazienki Alex przygotowuje dla nas muzykę na podróż do Harrego.


To dziwne uczucie jadąc znanymi mi od urodzenia ulicami wydaje mi się tak jakbym to ja je budowała...        


                       
Sylwia :*


                                                 Jade do Polski na bierogi i super laski :D

niedziela, 10 marca 2013

Hej :)

Cześc wszystkim :) przepraszam że nie dodaje kolejnego rozdziału ale niestety nie mam czasu. Jakoś tak się złożyło. jeśli znajdę jakąs chwile to napewno coś napisze i dodam. Nie wiem co się dzieje z Oliwią napewno także nie ma czasu i pewnie weny :) wybaczcie nam

PS. Jeśli macie jakieś pytania to piszcie na moje gg 46238191 :)

czwartek, 21 lutego 2013

Seven times today ;)

Rozdział 1

Częśc trzecia


„Rzeczy się zmieniają, ludzie się zmieniają, ale ty bądź zawsze sobą. Zostań prawdziwy dla siebie. Nie poświęcaj siebie dla kogoś.” -Zayn Malik


 

 

Alex nienawidzi Wiktorii. Razem chodziły chyba przez kilka lat do tej samej klasy w podstawówce i o ile się nie mylę już wtedy jej nienawidziła. Kiedy Wiktoria jest w pobliżu Alex robi znak krzyża, jakby Wiktoria miała zaraz zmienić się w wampira i rzucić jej do gardła.

  To Alex odkryła że Wika zmoczyła się w swoim śpiworze w czasie biwaku skautów w piątej klasie i to ona wymyśliła dla niej przezwisko Żółta Pielucha. Wszyscy na nią tak mówili przez całą pierwszą klasę i trzymali się od niej z daleka, bo twierdzili że śmierdzi sikami.

 Wyglądam za okno i spoglądam na horyzont. Wtedy zdaję sobie sprawę że tak naprawdę to nie wiem za co Alex nienawidzi Wiktorii. Otwieram usta aby o to spytać, ale dziewczyny zaczęły już nowy temat.

-.... laski wezmą się za łby- kończy mówić Paula, a Agata chichocze.

-Jestem przerażona- mówi z sarkazmem Alex

-O co chodzi- pytam

-Sarah rozpowiada że Alex zrujnowała jej życie- mówi Paula- nie popłynie w półfinale. A przecież wiadomo, że żyje dla tego gówna. Pamiętacie jak kiedyś po treningu zapomniała zdjąć okulary i nosiła je do drugiej przerwy??

-Pewnie wszystkie swoje dyplomy za zwycięstwa wiesza na ścianie w pokoju- śmieje się Agata

-Sylwia tak robiła. Prawda Sylwia?? Wszystkie dyplomy za ujeżdżanie koników-Alex szturcha mnie łokciem

-Możemy wrócić do tematu??- mówię podirytowana i macham rękami. Częściowo żeby wrócić do tematu a częściowo żeby odwrócić uwagę od tego że kiedyś byłam dziwolągiem. W piątej klasie spędzałam więcej czasu z końmi niż przedstawicielami mojego gatunku.

-Nadal nie rozumiem czemu Sarah wkurzyła się na Alex.

Paula przewraca oczami sugerując że powinnam siedzieć przy stoliku dla klas specjalnych.

-Sarah musi zostać po lekcjach bo spóźniła się na trening już piąty raz w ciągu dwóch tygodni- a ja nadal nie kumam a ona dodaje z westchnieniem- Spóźniła się bo musiała zaparkować daleko i potem ciągnąc tyłek...

-...354metry!- wybuchamy jednogłośnie śmiechem.

-Nie martw się Alex- mówię- jak dojdzie do walki wszystkie pieniądze jakiem mam obstawię na ciebie.

-Jasne będziemy z tobą mała- dodaje Paula

-Czy to nie dziwnie się toczy- mówi Agata- Jak wszystko wynika z czegoś innego?? Bo gdyby Alex nie zajęła jej miejsca na parkingu...

-Nie zajęłam!! Grałam fair.- protestuje Alex i uderza w blat stolika.

-         Mówię poważnie- Agata podnosi głos aby nas przekrzyczeć- To jak siec wiecie?? Wszystko się z sobą wiąże.

-         Znowu włamałaś się do skrytki na dragi twojego ojca??- pyta Paula

To wystarczy żebyśmy się nakręciły. Od lat żartujemy w ten sposób z Agaty. Jej tata pracuje w przemyśle muzycznym. Jest prawnikiem, nie producentem czy managerem albo muzykiem, nie rozstaje się z garniturem na krok, ale Alex twierdzi, że tak naprawdę jest hipisem i ćpunem. Kiedy śmiejemy się tak aż nas skręca Agata robi się czerwona.

-Niegdy mnie nie słuchacie- skarży się i rzuca w Paule frytką- kiedyś czytałam, że kiedy kilka motyli poderwie się do lotu w Tajlandii może to wywołać burzę w Nowym Jorku.

-Jasne a jak ostro pierdniesz to w Portugalii wyłączą prąd- śmieje się Paula i odrzuca frytkę.

-Twój oddech po przebudzeniu mógłby wystraszyć zwierzęta w dżungli-Agata nachyla się i mówi- a ja nie pierdzę.

Śmiejemy się z Alex a dziewczyny rzucają się frytkami. Alex próbuje powiedzieć że marnują całkiem dobry tłuszcz ale za bardzo zanosi się śmiechem. Bierze głęboki oddech i mówi

-A wiecie co ja słyszałam?? Że jak porządnie kichniesz to możesz wywołać tornado w Iowa.

Nagle wszystkie naraz zaczynami kichać i się śmiejemy. Po około milionie kichnięć łapię się za brzuch i mówię z trudem

-Trzydzieści ofiar tornada w Iowa, zaginęło pięćdziesiąt osób. (wiem że to głupie i nie cieszy mnie takie coś ale to tylko żarty).

Znowu wybuchamy śmiechem.

 

Krótka historia przyjaźni

 

Zaprzyjaźniłam się z Alex w siódmej klasie. To ona mnie namierzyła. Wciąż nie wiem dlaczego. Po latach starań udało mi się wznieść z towarzyskiego dna na towarzyski poziom średni. Alex brylowała już od pierwszej klasy kiedy tylko się tu przeprowadziła. W klasowym cyrku to ona była głównym konferansjerem. Kiedy rok później przedstawialiśmy z klasą Księżniczkę z krainy Oz to ona zagrała Dorotkę. W trzeciej klasie i inscenizacji Charliego i fabryki czekolady zagrała Charliego.

  To powinno wam dać ogólne pojęcie. Już jej sama obecność sprawia że ludzie wokół zachowują się inaczej .

 W lecie między szóstą a siódmą klasą byliśmy całą grupką na imprezie wokół basenu u Tary Flute. Beth Schiff popisywała się skacząc do basenu z trampoliny na bombę. Tak naprawdę chwaliła się tym że od maja do lipca wyrosły jej cycki rozmiaru C- żadna z nas takich nie miała. Poszłam do domu aby się czegoś napić. Wtedy Alex podeszła do mnie ze lśniącymi oczami.

-Musisz to zobaczyć- powiedziała i pociągnęła mnie za sobą......
 
Sylwia :)
 






Trochę krótkie ale to dlatego że jest strasznie mało komentarzy i jest mi bardzo przykro z tego powodu ;(        

                  

sobota, 16 lutego 2013

Seven times today ....

Rozdział 1

Cząśc druga


       Hej na początek chcę was przeprosić że nic nie dodawałam ale nie miałam czasu i weny. Mam parę spraw:

  1. Dwa dni byłam z mamą w szpitalu, potem cały czas pomagałam tacie. I dopiero dziś znalazłam czas.
  2. Strasznie zabolała mnie ten komentarz: „Napisz proszę po co ty wg prowadzisz tego bloga jak nic nie dodajesz a do tego masz ferie. Może zrezygnuj z pisania bo i tak nic nie piszesz. *-* ” . A moja odpowiedź jest taka: Do chuja jebanego wafla co cie to obchodzi czy ja mam ferie czy nie. Jeśli miała bym czas to bym coś dodawała a że go nawet w ferie nie mam to jest moja sprawa!! Ja nie prowadzę tego bloga bo muszę. Ja go prowadzę, bo chcę. A jeśli ci coś nie pasuje to po co tu kurwa wchodzisz?! Jak jesteś taka mądra to załóż sobie bloga i zobaczymy czy będziesz mieć czas aby codziennie coś dodawać. Ja pierdole TY dziecinko nie możesz mi rozkazywać i mówić co mam robić. Wypchaj się kurwa. A i dzięki Tobie zrobiłam sobie coś w nogę. Jesteś z tego zadowolona??
  3. Więc jeśli naprawdę nie podoba się wam to jak pisze i czas w którym coś dodaję proszę powiedzcie to, a ja naprawdę usunę tego bloga. I nawet Oliwia mnie nie powstrzyma.
  4. Te laski które są w opowiadaniu tak naprawdę to one nie są takimi typowymi plastikami. Może z pozoru wydaje się tak, ale są normalne.

 

A ten rozdział dedykuje specjalnie tej koleżance, której nie podoba się to, że nie dodaje długo kolejnego rozdziału.

 

„Jutro wyjdzie słońce. Idę o zakład że jutro zaświeci.”

 

Próbuję uciec od Harrego. Więc idę na szkolną stołówkę. Wiem nie najlepszy pomysł ale tam wszedł przecież Zayn. Czuję, jak w tylnej kieszeni brzęczy mi telefon. Alex napisała sms „Impreza u Harrego. Idziesz??”

Wzdycham i odpisuje „Jasne”.

 

Wchodząc na stołówkę zauważam Zayna który stoi przy kasie z kilkoma przyjaciółmi. Złapał ze mną kontakt wzrokowy i kiwa do mnie głową abym przyszła do niego. Nie jest typem faceta który umie rozmawiać o uczuciach.

  To dziwne kiedy jeszcze nie chodziliśmy ze sobą lubiłam go tak bardzo, że kiedy na mnie spojrzał rumieniłam się, przechodziły mnie dreszcze i kręciło mi się w głowie i to dosłownie. Czasem musiałam usiąść , aby nie upaść. Od kiedy jesteśmy razem i to oficjalnie, nachodzą mnie dziwne myśli gdy na niego patrzę. Na przykład zastanawiam się czy te tony frytek które je codziennie kompletnie zatykają mu mózg. Niekiedy wydaje mi się że mam coś nie tak z umysłem. Kto by nie chciał chodzić z Zaynem Malikiem?! To nie jest tak, że brakuje mi szczęścia lub miłości – bo bie brakuje, ale ciągle muszę sobie powtarzać dlaczego go lubię i kocham. Takich powodów są miliony : ma czarne włosy, piękne brązowe oczy; zachowuje się głośno, ale jest przy tym zabawny; wszyscy znają go i lubią, a połowa dziewczyn w szkole jest w nim zapewne zakochana; do tego dobrze wygląda w białej koszulce bo podkreśla mu karnację; kiedy jest bardzo zmęczony to kładzie mi głowę na ramieniu i zasypia. To lubię w nim najbardziej. Lubię leżeć obok niego, kiedy jest już późno, ciemno i tak cicho, że słyszę bicie naszych serc. Czasem w takich chwilach mam pewność, że jestem zakochana.

   Nie zwracam uwagi na Malika, kiedy staję w kolejce, żeby zapłacić za bajgla- ja też potrafię grac trudną do zdobycia- a potem idę prosto do sali dla starszych klas. Cała stołówka ma kształt trójkąta. Dzieci z klas specjalnych siedzą najdalej od lady. Obok nich są ustawione miejsca dla pierwszoklasistów dalej dla drugoklasistów. Aż wreszcie dla trzecioklasistów. Sala dla klas czwartych to najważniejsze miejsce w stołówce. To ośmiokąt z oknami w każdej ścianie.

Agata siedzi już przy małym okrągłym stoliku tuż przy oknie. Nasz ulubiony.

-Hej- stawiam tacę i kładę swoje róże. Bukiet Agaty też leży i dlatego szybko liczę jej kwiaty.

-Dziewięć róż- wskazuje na jej bukiet- Tyle co ja.

Agata robi kwaśną minę.

-Jedna się nie liczy. Przysłał mi ją Nath Shlosky. Dasz wiarę?! On mnie prześladuje

-No coż, moja jedna też się nie liczy jak tak. Dostałam ją od Harrego Stylesa.

-On cię kooocha- mówi Agata przeciągając samogłoskę „o”- Dostałaś esa od Alex??

Wyrywam pulchne ciasto z bajgla i wkładam do ust.

-Naprawdę idziemy na tą imprezę??

-A co, boisz się, że cię zgwałci?? Parska śmiechem Agata

-Ale śmieszne.

-Będzie piwo z beczki- mówi i bierze malutki kęs kanapki z indykiem- po szkole u mnie ok.??

Nawet nie musi pytać. To nasza piątkowa tradycja. Zamawiamy jedzenie i przetrząsamy jej szafę. Włączamy muzykę najgłośniej jak się da wygłupiamy się i zbieramy się na imprezy.

-Tak jasne.- szybko jej odpowiadam.

  Kątem oka widziałam jak Zayn zbliża się do naszego stolika i przysiada się obok mnie. Nachyla się do mnie i czule całuje w usta. Pachnie wodą kolońską. Jak zawsze. Pachnie jak herbata, którą kiedyś piła moja babcia. Ale jeszcze mu o tym nie powiedziałam.

-Cześć skarbie. Dostałaś mój Valiogram??

-A ty mój??

Otwiera plecak. Na dnie leży pół tuzina pomniętych róż. Podejrzewam, że jest tam i moja. A oprócz tego leży tam pusta paczka po papierosach, gumy do żucia, telefon i koszulka na zmianę.

-Od kogo dostałeś jeszcze róże??- pytam żeby go trochę podenerwować.

-Od twojej konkurencji Kochanie- rzuca mi spojrzenie spod uniesionych brwi.

-Ty to masz klasę- mówi Agata- idziesz na imprezę do Harrego??

-Pewnie tak- mówi krótko i wzrusza ramionami. Cały Zayn.

-Ekhm przepraszam.

Alex stoi nad Zaynem pochrząkując. Ma ręce złożona na piersi i potupuje obcasem.

-Zająłeś moje miejsce, Malik- mówi.

Tylko udaje ostrą laskę. Zayn i Alex od zawsze się przyjaźnią. To znaczy ta sama paczka i zostali przyjaciółmi z konieczności.

-Wybacz, Hummer- on wstaje, a Alex siada.

-Do zobaczenia wieczorem Zayn, przyjdź z kolegami- mówi Agata.

Zdesperowana laska z niej.

Malik nachyla się, zatapia twarz w moich włosach i mówi głębokim cichym głosem. Kiedyś ten głos sprawiał, że wszystkie nerwy w moim ciele wybuchały ogniem.

-Pamiętaj, że dzisiejszy wieczór należy tylko do nas.

-Pamiętasz misiu- odpowiadam i mam nadzieje że mój głos brzmi seksownie i nie słychać w nim strachu. Pocą mi się dłonie i modlę się żeby nie wziął mnie za rękę.

  Na szczęście tego nie robi. Zamiast tego nachyla się i przyciska usta do moich. Przez chwilę się całujemy a Alex piszczy

-Nie przy jedzeniu- i rzuca we mnie frytką.

-Żegnam miłe panie- mówi Zayn i odchodzi wolnym krokiem.

Paula twierdzi, że stresuję się, bo brak mi poczucia bezpieczeństwa. Ale kiedy przypieczętujemy z Zaynem nasze relacje i miłość to się zmieni i poczuję się lepiej. Jeśli tak twierdzi to jestem pewna, że ma rację. W końcu to ekspertka. Ona ostatnia przysiada się do nas. Kładzie tacę z frytkami, a my jak na sygnał po nie sięgamy. Półżartem próbuje nas odgonić, klepiąc nas po rękach. Rzuca na stół dwanaście róż. Czuję ukucie zazdrości Agata chyba też, bo mówi;

-Co zrobiłaś żeby tyle dostać ??

-Z kim to zrobiłaś żeby tyle dostać??- Alex śmieje się poprawiając Agatę.

Paula pokazuje nam język wyraźnie zadowolona. Agata patrzy na coś ponad moim ramieniem i zaczyna chichotać. Wszystkie się odwracamy. Wiktoria Sykes znana także jako Psychol, właśnie wpłynęła do sali. Tak chodzi jak by pływała w powietrzu, popychana przez siły spoza jej kontroli. W długich palcach trzyma torebkę papierową a w niej pewnie śniadanie. Jej twarz zakrywa zasłona z blond włosów, a głowę chowa w ramiona. Większość ludzi ją lekceważy ale my udajemy gorączkowe ciosy nożem. Wiktoria cały czas idzie jednym tempem do drzwi które prowadzą na parking. Nie wiem gdzie codziennie je lunch ale rzadko spotykamy ją w stołówce.

-Dostała nasz Valiogram?? –Pyta Alex  zlizując sól z frytki.

Agata chichocze

-Tak. Na biologii. Leżała tuż obok niej.

-Powiedziała coś??

-A czy ona w ogóle coś mówi??- Agata składa dłoń na sercu i udaje że jej smutno- wyrzuciła róże zaraz po lekcji. Na moich oczach!!

W pierwszej klasie Alex dowiedziała się że Wiktoria nie dostała ani jednej róży. Więc Alex przykleiła na jej szafce jedną ze swoich róż i liścik „Może za rok, ale raczej nie sądzę”, od Tamtej pory co roku posyłamy jej jedną różę i ten sam liścik. Zawsze czuję się źle po tej akcji ale Wiktoria w pełni zasługuje na to przezwisko. Jest walnięta.               

   

 

Sylwia... 

 

sobota, 9 lutego 2013

Liebster Award.

Dziękuje za nominacje do Liebster Award.
A oto szczegóły

Chodzi tu o to że inny bloger przyznaje to osobie, której jego zdaniem się to należy. Jest to pewnego rodzaju wynagrodzenie za dobrą robotę. Wow, dlatego też dziwie się że to ja ;O Muszę więc odpowiedzieć na 11 pytań, jednocześnie nominując taką samą liczbę osób ( będą o tym wiedzieć ), pomijając osobę która nominowała mnie. Musze im również zadać taką samą liczbę pytań.
    Nominacja pierwsza;
  1. Twoje imię? Sylwia okropne
  2. hobby? rysowanie i jazda konno
  3. rodzeństwo/ chłopak? Mam starszego brata oraz starszą siostrę. I chłopaka też 
  4. Imiona Twoich rodziców? Piotr i Jolanta
  5. czy czytasz mojego bloga? jak nie to czy zaczniesz? Nie ale postaram się zacząc  
  6. ile masz lat? 16 jestem stara :)
  7. jaki masz kolor oczu? Zielone a w jedym oku trochę brązowego
  8. Twój wymarzony chłopak? Przystojny mądry zabawny inteligentny. Mieszanka całego 1D. 
  9. Ulubiony zespół? Oczywiście One Direction 
  10. grasz na jakimś instrumencie? Niestety nie. 
  11. nutka na dziś? Droga do celu-B.R.O

Nominacja druga;
1. Ulubieniec z 1D? Zayn.
2. Jaki kraj i dlaczego najbardziej lubisz? Nie mam
3. Czy jest osoba, którą się inspirujesz; sprawia, że chcesz być taka jak ona? Jeśli tak to kto i dlaczego. Raczej nie.
4. Najwspanialsze wspomnienia z daną piosenką? What Makes You Beautiful pierszy raz zaczęłam się jarac 1D
5. Twój talent. Denerwowanie ludzi. A tak serio to chyba rysowanie 
6. Dlaczego jesteś Directioner/Belieber? Directioner jestem dlatego że podoba mi się muzyka którą przekazują nam chłopcy
7. Jak zaczęła się Twoja historia z fandomem? Nie pamiętam.
8. Uważasz, że masz szansę odnieść sukces w życiu? Myślę że tak
9. Ulubione jedzenie? Schawowe z piersi kurczaka.
10. UAN vs TMH? Uzasadnij wybór. Nie potrafie wybrac bo uwilbiam tą i tą.
11. Ulubione Święta? ( Boże Narodzenie, Wielkanoc, Walentynki, Nowy Rok itd. ) Boże Narodzenie.
 
A oto moje nominacje
 
Pytania;
1. twoje imię??
2. ulubiona piosenka??
3. Ulubiony członek 1D??
4. Czy czytasz mojego bloga??
5. Jak często czytasz mojego bloga??
6. Trzy pytania które zadałabyś komuś z 1D.
7.Masz rodzeństwo??
8.Ublubiny kolor??
9. Jaki blog mi polecisz??
10. Co ulubisz robic w wolnym czasie??
11. Masz zwierzątko w domu??
     

    piątek, 25 stycznia 2013

    Seven times today :D

    Rozdział 1

    Część pierwsza

    Hej miśki jak obiecałam tak i wam napisałam :) mam nadzieję że się spodoba bo tak naprawdę to wszystko dopiero się rozkręca.


    Widzicie niczego się nie spodziewałyśmy

    Na dwóch pierwszych przerwach zaraz po plastyce i historii dostaję tylko pięć róż. Nie mam o to do nikogo pretensji, ale nieco wkurza mnie to że Elieen Cho dostała CZTERY od swojego chłopaka. Nawet nie przemkło mi to przez myśl żeby poprosić o to Zayna. Chociaż sam mógł na to wpaść. Ale swoją drogą jak dla mnie to jest nie fair. Potem ludzie myślą że ma się więcej przyjaciół niż faktycznie ich tak dużo nie masz.
    Po czwartej przerwie mam „szkołę przetrwania”. Tak mówi na wf, kiedy ma się już dostatecznie dużo lat żeby wymuszać aktywność fizyczną i poniżać swoją wszelką godność. (Paula uważa, że bardziej adekwatna nazwa dla tego przedmiotu to „niewolnictwo w praktyce”). Dziś ćwiczymy ratownictwo więc musimy całować się z manekinem. Okropność. Po piątej przerwie idę na matmę. Kupidynki pojawiają się dość wcześnie zaraz po rozpoczęciu lekcji. Jedna z nich ma na sobie lśniący czerwony trykot i diabelskie rogi, a druga wygląda jak króliczek Pleyboya, albo jak zajączek wielkanocny. Do końca to nie wiem jak to ocenić. Tak na dobrą sprawę to ich kostiumy nie mają nic wspólnego z dniem Kupidyna. Tak właściwie to chodzi im o popis przed chłopakami. Kiedyś i my tak robiłyśmy. Pamiętam jak w pierwszej klasie Agata chodziła z Mikiem Harmonem przez dwa miesiące  po tym jak dała mu Valogram , a on powiedział, że jej tyłek słodko wygląda w leginsach.
    Diabeł daje mi trzy róże- jedna od Pauli, druga od Tary Flute i jedną od Zayna. Z wielką ciekawością otwieram małą karteczkę przyczepioną do róży i udaje wielkie wzruszenie chodź napisał tylko „Z okazji Dnia Kupidyna- masz moje serce”.
    „Masz moje serce” w prawdzie wołałam Kocham Cię- tego akurat nigdy mi nie powiedział- ale to już bardzo blisko. Jestem pewna że zostawił to sobie na wieczór.
    Przynajmniej mój liścik jest lepszy od tego co Agata dostała w tamtym roku od Matta Wilde’a „Na górze róże na dole fiołki jak pójdziemy do łóżka będziesz moim aniołkiem”. Oczywiście to był żart chyba bo „fiołki” i „aniołek” się nie rymują.
    To chyba wszystkie róże jakie dziś dostanę, ale nagle podchodzi do mnie aniołek i daje mi jeszcze jedną. Każda róża ma inny kolor, ale ta jest niezwykła. Ma kremowo-różowe, falbaniaste płatki, jak czubek lodowego rożka.
    -Piękna- wzdycha.
    Kiedy kupidynki wychodzą ja gładzę palcem płatki róży- są tak miękkie jak mgła lub oddech- i nagle robi mi się głupio. Otwieram liścik, oczekując czegoś od Agaty lub Alex(zawsze pisze „Kocham cię na zabój”). Ale zamiast tego widnieje rysunek przedstawiający grubiutkiego amorka, który przez przypadek zestrzelił ptaszka z drzewa. Pod rysunkiem widnieje napis „Nie pij kiedy kochasz”. To oczywiście od Harrego Stylesa który przygotowuje rysunki do naszej szkolnej gazetki. Podnoszę wzroki i patrzę w jego stronę. Zawsze siada na końcu sali w lewym rogu. To jedno z jego dziwactw ale nie jedyne. No jasne patrzy na mnie. uśmiecha się, macha mi i robi coś w stylu strzelania z łuku. Robię grymas na twarzy i celowo składam jego liścik i wrzucam na samo dno torby. Jednak jego specjalnie to nie rusza. Czuję jak jego uśmiech wbija mi się w plecy. 
    Pan Daimler chodzi wzdłuż ławek i zbiera zadania domowe. Zatrzymuje się obok mnie. muszę przyznać: to właśnie z jego powodu szaleńczo zależy mi aby otrzymywać róże właśnie w czasie matematyki. Pan Daimler ma tylko dwadzieścia pięć lat i jest zabójczo śliczny. To asystent trenera drużyny piłkarskiej i kiedy tak stoją razem pan Shawen wygląda bardzo komicznie. Pan Daimler to ponad metr osiemdziesiąt, piękna, zabujczej opalenizny i ubiera się tak jak my w jeansy, bluzy z polarem i adidasy New Balance. On też chodził do naszej szkoły. Kiedyś w szkolnych kronikach znaleźliśmy jego fotografię. Był królem balu maturalnego, a na jednym ze zdjęć ma na sobie smoking i obejmuje swoją dziewczynę. A spod koszuli wystawał mu naszyjnik z konopnego sznurka. I nadal go nosi.
    Jak zwykle kiedy się uśmiecha mój żołądek się trochę ściska.
    -Już dziewięć róż??- teatralnie unosi brwi i patrzy na zegarek- a to dopiero piętnaście po jedenastej. Dobra robota
    -Cóż- mówię najbardziej zalotnym głosem na jaki mnie stać- ludzie mnie kochają.
    Pozwalam mu odejść kawałek dalej i mówię głośno:
    -Jeszcze nie dostałam róży od pana, panie Daimler.
    Nie odwraca się ale widzę jak czerwienią się jego koniuszki uszu. W klasie słychać szmery i chichoty. Alex twierdzi że on pozwie mnie kiedyś do sądu za molestowanie. Ale jakoś nie sądzę w to.
    Do końca lekcji prawie w ogóle na mnie nie patrzy, chyba że podnoszę rękę.
    Po lekcji podchodzi do mnie Harry.
    -No i??- pyta- Co myślisz??
    -O czym??- odpowiadam pytaniem żeby go zignorować. Wiem że chodzi mu o róże i rysunek. On się uśmiecha i zmnienia temat.
    -Moi rodzice wyjeżdżają na weekend.
    -Super.
    Nie przestaje się uśmiechać.
    -Dziś wieczorem robię imprezę. Przyjdziesz??
    Patrzę na niego. Nigdy go nie rozumiałam. A może raczej: już od lat go nie rozumiem. Jako małe dzieci byliśmy sobie bliscy- z technicznego punktu widzenia można by pewnie nazwać nas najlepszymi przyjaciółmi, a potem był pierwszym facetem z którym się całowałam- ale od kiedy skończyliśmy podstawówkę zaczął coraz bardziej dziwaczeć. Chodzi do szkoły w marynarce, chodź część jego ubrań ma poprute szwy i przetarte łokcie. Codziennie wkłada te same zdarte trampki w biało- czarną kratę i ma te słodkie loki które spadają mu na oczy. Więc co kilka sekund poprawia je.
    Co najgorsze Harry nie jest taki brzydki wręcz przeciwnie jest naprawdę przystojny i słodki. Ma przyjemną twarz i te dołeczki kiedy się uśmiecha. Ale jest tak pokręcony że nie ma u mnie szans.
    -jeszcze nie mam planów-odpowiadam- ale jeśli tam wszyscy idą...- zawieszam głos dając mu do zrozumienia że przyjdę.
    -Będzie super- mówi i nadal się uśmiecha.
    W Harrym wkurza mnie to, że zachowuje się tak, jakby świat był jednym wielkim prezentem w lśniącym papierze, który co rano trzeba odpakować.
    -Zobaczymy- mówię.
    Widzę jak po drugiej stronie Zayn zagląda do stołówki i przyspieszam kroku w nadziei, że Harry zauważy i się wycofa. Ale Harry buja się we mnie od lat. Najprawdopodobniej od naszego pierwszego pocałunku.
    Sylwia :*